Grabieżca krzyczy: łapać złodzieja

Od dwóch lat utknęły negocjacje z rządem Niemiec w sprawie oddania nam dzieł sztuki, zabranych w czasie wojny.
– Najwyższy czas oddać we właściwie ręce „ostatnich niemieckich jeńców wojennych” – zaapelowała tuż przed rocznicą napaści hitlerowców na Polskę wpływowa Frankfurter Allgemeine Zeitung. „Jeńcami” redakcja nazywa dzieła sztuki, które pozostały między Odrą i Bugiem po wycofaniu się oddziałów Wehrmachtu. W publikacji nie ma mowy o zwróceniu Polsce zagrabionych przez okupanta pomników kultury.
(czytaj dalej)
|
|
Grabież dzieł sztuki

W roku 1942 polski rząd w Londynie oddelegował Estreichera do Stanów Zjednoczonych, by tam przedstawił rozmiary grabieży w Polsce i zażądał, aby po klęsce hitlerowców poddano wszystkie niemieckie zbiory sztuki pod przymusowy zarząd aliancki. Emigracyjny rząd polski domagał się też wprowadzenia całkowitego zakazu handlu dziełami sztuki na terenie Niemiec.
(czytaj dalej)
|
|
Dobre sąsiedztwo

W roku 1953 Biuro Rewindykacji i Odszkodowań Ministerstwa Kultury i Sztuki zostało zlikwidowane. Wtedy to bowiem, po zamieszkach w Berlinie Wschodnim, ZSRR zrzekł się reparacji od NRD. Dzień później to samo zrobił rząd PRL.
Przez wiele lat cenne dokumenty niszczały szafach, aż w latach 70. archiwum wywieziono do podwarszawskiej fabryki papieru w Jeziornej. Na przemiał.
(czytaj dalej)
|
|
Biblioteka Pruska Habent sua fata libelli

– Książki mają swój los – powiada Terentianus Murus i Biblioteka Pruska jest tego potwierdzeniem.
Ufundowana w XVII w. przez Fryderyka Wilhelma słynęła cennymi rękopisami kompozytorów: miała manuskrypty Bacha, Beethovena, Mendelssohna. Zawierała też inne cymelia: cztery tomy brazylijskich obrazów wyszytych na tapiseriach, oraz akwarele i rysunki przedstawiające wiernie tamtejszą XVII–wieczną faunę i florę. Słynna w Europie biblioteka – nazwana Pruską dopiero w roku 1918, przeżyła pogrom po dojściu Hitlera do władzy; nakazał bowiem wyrzucić z katalogów dzieła wszystkich Żydów. W 1941 roku po bombardowaniu Berlina zawiadujący księgozbiorem dr Poewe (członek NSDAP) postanowił najcenniejsze zbiory ewakuować. Podzielił je na części i wysłał do różnych miejsc. Pięćdziesiąt skrzyń znalazło się w zamku Furstenstein (dziś Książ) na Dolnym Śląsku. Jego właściciele von Plessowie wczesnej opuścili rodową siedzibę. Miejsce złożenia manuskryptów było otoczone najgłębszą tajemnicą.
(czytaj dalej)
|
|
Rocznica napaści hitlerowców na Polskę

Niemcom to nie wystarczyło. W roku 1990 znów upomnieli się o manuskrypty. Wówczas prezydent Wojciech Jaruzelski poprosił o kolejną ekspertyzę stanu prawnego. Napisali ją Krzysztof Skubiszewski i Marian Wojciechowski. W duchu, że zbiory są własnością państwa polskiego z mocy decyzji czterech zwycięskich mocarstw.
(czytaj dalej)
|
|
|