ALE DUJE.
Halny w Tatrach wpada jak diabeł - aby zniszczyć, otumanić i poświecić fałszywym złotem.
Bedzie z tego cosik. Chyba holny idzie. Nad Giewontem wisą chmury jak krowie cycki mówi gaździna na zakopiańskich Krupówkach, gdy kupuję od niej oscypek.
(Czytaj dalej) |
|
KTOSIK SIĘ OBWIESIŁ
Z badań Stocha wynika, że uwrażliwienie na halny rośnie z wiekiem. Wyraźnie się nasila po 35. roku życia. Klasyfikacja dotyczy osób niecierpiących na urazy czaszkowo-mózgowe, psychozy czy choroby somatyczne.
(Czytaj dalej)
|
|
TO BYŁA APOKALIPSA
Dla miejscowych halny to przede wszystkim niszczyciel domostw i lasów, a nie delirek, jak to opisywał Makuszyński w "Listach z Zakopanego". (To wiatr wariat, wiatr dantejski, wiatr furiat, pijany zwierz, zawalidroga, delirek z gorącym łbem, opętaniec, który miejsca sobie nie może znaleźć ani na ziemi, ani w niebie”).
(Czytaj dalej)
|
|
HONOR DZIADKA
Halny jest niszczycielem, ale górale wierzą, że potrafi też cudownie odmienić czyjeś życie. Bo gdy tak wyrywa smreki z korzeniami, niejedna zakopana tajemnica może wyjść na wierzch. Mowa o zbójnickich talarach chowanych w Tatrach. Opowiadają, że gdy na Kościeliskiej pojawia się pewien wiekowy góral płanetnik (wieczny wędrowiec), to znak, że za dzień powietrze się rozkolebie pod Tatrami. Bo ów włóczęga znalazł kiedyś zbójeckie skarby. Ukrył je wysoko na grani i teraz idzie sprawdzać, czy aby nie odsłoni ich zawierucha. Niestety, tak kluczy, że nikomu nie udało się podążyć jego tropem.
(Czytaj dalej)
|
|
|