Reportaż arrow CIĘŻKI KLUCZ BATIUSZKI


CIĘŻKI KLUCZ BATIUSZKI


O. Roman Piętka uodpornił ludzi w Kostomłotach na przezwiska: uniaty –wariaty.

Pełna cerkiew. Duszno od parujących kożuchów, płonących świec. Śpiewy, z których raz altem, raz basem, wybija się żarliwy refren: Hospodi pomiłuj. Hospodi prosti. Molu Tiebia, Spasitiel mój. Jest 6 stycznia, wspólnota kostomłocka obchodzi święto, na pamiątkę chrztu Jezusa w Jordanie. Po nabożeństwie, z chramu wyrusza procesja z krzyżem i chorągwiami na pobliski Bug. Wieś śpiewa po ukraińsku: „Słońce świeci z gór Libanu/ Błyszczy złotem w kroplach ros/ idzie Chrzciciel do Jordanu/a do niego sam Pan nasz.”

(Czytaj dalej)


RAZEM Z ANIOŁAMI


Z początku gryzło go, że tak niewielu przychodzi do cerkwi. Wyżalił się sąsiadce Maruselce. Biedna jak mysz kościelna (od wiosennych roztopów do pierwszych śniegów chodziła boso), nie opuszczała żadnego nabożeństwa. Pocieszyła: – Ne martwtesia, batiuszka, prynesut ich. Jak wmrut, prynesut ich, nihde ne podinutsia. („Nie martwcie się ojczulku, przyniosą ich. Jak umrą, przyniosą, nigdzie się nie zapodzieją”.) Ale ojciec Piętka chciał żywych w cerkwi. I rozśpiewanych. Stworzył chór. Parafianki, które często nuciły przy robotach w gospodarstwie, dowiedziały się, że pan Bóg obdarzył je sopranem, czy altem. I że każde stworzenie boże może śpiewem sławić Pana.

(Czytaj dalej)




 
Image
 
Image
Profesjonalne statystyki www